Tworzę Siebie?

Ostatnio dużo w mediach społecznościowych i w świecie coachingu o kreacji siebie, manifestacji wymarzonego życia itp. Postanowiłam podzielić się z Wami moją perspektywą.

W świecie coachingu, rozwoju duchowego obserwuję pewne tendencje, trendy, dla mnie od zawsze czyli od prawie 20 lat. Kiedyś był wielki boom na prawo przyciągania bo wręcz każdy przeczytał Murphiego „Potęga Podświadomości”. Choć tak naprawdę nieliczni wzięli sobie mocno do serca jego przekaz i afirmowali zgodnie z jego wytycznymi.

Jeśli wytrwali – wcześniej czy później osiągnęli to czego pragnęli.

Jedną z tych osób byłam ja, zawzięłam się na zmianę tamtejszych okoliczności mojego życia i voila! Zaafirmowałam pracę marzeń, potem awans, pieniądze, które skrzętnie wypisywałam na kartkach i afirmowałam co rano. Ale nie było to łatwe, bo stare myśli i schematy wręcz dobijały się do mnie i raz po raz, na dłuższy czas rezygnowałam, po czym po wielu miesiącach wracałam do codziennych praktyk.

Tak mijały lata, weszłam na ścieżkę rozwoju duchowego, zagłębiłam się jak to ja w tajniki, po to żeby zrozumieć i wiedzieć więcej. Na jakiś czas odpuściłam afirmowanie bo to praca z mindsetem a duchowość odcina go krechą i rekomenduje skupiać się na duszy.

Ale sama duchowość, o ile bardzo mi pomogła w najtrudniejszym momencie mojego życia, podniosła i postawiła mnie do pionu, nigdy nie dała mi dokładnie tego, czego daje praca z podświadomością. A mianowicie poczucia sprawczości. Duchowość to coś co czujesz w środku, coś co nawiguje od wewnątrz, to świadomy i intymny kontakt ze swoim ja, ale jak dla mnie jest też niezaprzeczalnie sfera świata zewnętrznego i duchowość bardzo często nie mówi wprost „jak żyć”.

Stąd wróciłam jakiś czas temu do pracy z mindsetem czyli z podświadomością i jakże poczułam się cudnie. Takie WELCOME HOME Aga. To zdecydowanie obszar, w którym czuję się jak ryba w wodzie. Co więcej ostatnimi czasy, moja praca z klientkami koncentruje się głównie na pracy z mindsetem, energią kobiecą, przeplataną z obszarem rozwoju osobistego.

Wszystkie bowiem aspekty są ważne, żaden nie góruje nad pozostałymi.

Ale wracając do trendów- obserwując ostatnio jak to wszystko przebiegało u mnie, w trakcie mojego rozwoju i kariery, zauważyłam podobny trend, w świecie coachingu. Tak jak był szał na prawo przyciągania, potem moda na duchowość, medytację, pracę z energią tak
dziś wszyscy znów afirmują i manifestują. I nie ma w tym absolutnie nic złego, pod jednym warunkiem. Iż taki cykl jest cyklem, którego Ty potrzebujesz, który sprawia, ze Ty idziesz do przodu, ze się rozwijasz, ze stajesz się lepszą kobietą i wnosisz coś do świata. Jeśli idziesz za trendami bo wszyscy tak robią i nie słuchasz siebie, muszę Cię rozczarować- w ten sposób szczęścia nie znajdziesz.

Bo najważniejsze jest, aby z każdym dniem rozwijać się, pracować nad sobą i swoim szczęściem, kreować swoją osobę dzień po dniu, aby być lepszą, jeszcze lepszą i najlepszą wersją siebie. Nie najlepszą ze wszystkich, ale najlepszą ze swoich możliwości.

Dlatego u mnie #tworzęsiebie na tapecie, bo z każdym dniem chce stawać się sobą, lepszą niż byłam wczoraj, rok temu. Chcę tworzyć siebie taką jaką pragnę być, bez ograniczeń, bez wymówek, bez patrzenia na innych czy im się ta nowa wersja mnie podoba. Bo ich najlepsza wersja siebie nie musi być moją i wzajemnie. Dlatego jeśli i ty czujesz, ze każdy krok jest ważny, ze chcesz świadomie wpływać na to kim się stajesz z każdym dniem, to rób to.

Twórz świadomie swoją najlepszą wersję. Baw się życiem, czerp przyjemność, marz i kreuj, to czego pragniesz- bez opamiętania!